KOMENTUJCIE, PROSZĘ. :D
Pytania do mnie, do postaci? http://ask.fm/Caliope14
+ jak widzicie, powrót waszej kochanej Vassy. :>
Gdybyście mieli jakieś wątpliwości co do pisowni "Louis Tomlinson", to:
Imię Louis czyta się Lui, co oznacza, że odmienia się Louis'ego, a nie Louis'a. A za czym idzie, czyta się: Luiego. A czyta się Lui ponieważ "s" się nie wymawia.
+ jak widzicie, powrót waszej kochanej Vassy. :>
Gdybyście mieli jakieś wątpliwości co do pisowni "Louis Tomlinson", to:
Imię Louis czyta się Lui, co oznacza, że odmienia się Louis'ego, a nie Louis'a. A za czym idzie, czyta się: Luiego. A czyta się Lui ponieważ "s" się nie wymawia.
+16! Tekst zawiera drastyczne opisy. Czytasz
na własną odpowiedzialność!
________________________________
Lokaty chłopak stał wystraszony przed wyższą o
dwie głowy od siebie kobietą. Była zgrabna, piękna i nieskazitelna. Była
wampirem.
-Vassa…
- wycedził przez zaciśnięte zęby. Wampirzyca zrobiła w jego stronę parę kroków,
na co on cofnął się, zderzając ze ścianą w starej, opuszczonej szopie. „Gdzie jest Louis?” przemknęło przez jego
głowę.
-Gdzie
Twój kochanek? – zapytała z ironią. Czy ona czytała mu w myślach? Hazz nie
odpowiedział jej. –Nie przyjdzie Ci z pomocą? – prychnęła. W Harry’m się
zagotowało.
-Nie
waż się o nim tak mówić… - syknął.
-Och,
bo co mi zrobisz? – zaśmiała się ironicznie. –Jesteś tylko człowiekiem. Nic nie
wartym śmiertelnikiem. Nic nie możesz. – mówiła, starając się unicestwić go
psychicznie. –Jesteś nikim…
-On
nie jest nikim! – krzyknął Louis, stojąc za Vassą.
-Och!
Louis! Miło Cię widzieć! – krzyknęła z udawanym entuzjazmem.
-A
Ciebie nie bardzo. – stwierdził, podchodząc do kobiety. –Odsuń się od niego. –
warknął. Vassa tylko zaśmiała się sarkastycznie. –Weź mnie, nie jego.
-Och,
to by było za proste. – zaśmiała się. –Zabiję Was obu.
Louis z gardłowym jękiem upadł z kolana. Harry
patrzył na niego z przerażeniem
wypisanym na twarzy.
-Loueh…
- szepnął.
-Nie
podchodź, Hazz… - jęknął przeciągle. Jego kręgosłup wykrzywił się pod
nienaturalnym kątem. Gorączkowo zrzucił z siebie płaszcz. Jego bluza, wraz z
podkoszulkiem podarła się pod wpływem szybkiego wzrostu Louis’ego. Ciało
chłopaka pokryło się ciemną sierścią. Przystojne rysy twarzy zamieniły się w
psi, a raczej wilkołaczy pysk. Spod jego skóry i sierści na plecach wyrosły
ogromne skrzydła niezidentyfikowanego koloru. Lou podniósł gwałtownie głowę, a
jego niebiesko-szare tęczówki na oczach Harry’ego zmieniły swój kolor na
czerwony, a za chwilę na żółty. Źrenice się rozszerzyły i spojrzał na Hazze
pustym spojrzeniem. Przestraszony chłopak patrzył w jego puste oczy. Do oczu
napłynęły mu łzy.
-K-Kim
jesteś? – szepnął w szoku.
-Och,
nie powiedziałeś swojemu chłopakowi kim jesteś? – zdziwiła się ironicznie
Vassa. Louis podniósł się. Jego kręgosłup był wygięty w pokaźny łuk, ręce były
zdeformowane i porośnięte sierścią, tak jak nogi. Z twarzy był do siebie
zupełnie nie podobny. Skrzydła były ogromne i wystawały mu ze zgarbionego
ciała.
-Jestem
wilkołako-aniołem. – odezwał się przeraźliwy zgrzyt. Głos Louis’ego z
cieniutkiego i niemalże kobiecego zamienił się w gruby, strasznie zachrypnięty
i niemal przerażający.
Młodszy chłopak nie wiedział, co ze sobą
zrobić. Uciekać? Zostać?
Vassa zbliżyła się do Louis’ego i stanęli oko
w oko.
-Ty,
albo ja. – wysyczała kobieta.
-Ty.
– warknął gardłowo i groźnie. Rzucił się na wampirzycę, niebezpiecznie i niemal
śmiertelnie drapiąc ją i gryząc. Zacięta walka trwała przez dobre paręnaście
minut. Wykończona kobieta wgryzła się w szyję wilkołaka. Ten pisnął głośno i
uniósł się na skrzydłach, po chwile opadając na siano. Vassa zaskamlała i
rozpłynęła się wraz z powietrzem. Przerażony zielonooki wpatrywał się w już
normalne ciało Louis’ego. Podbiegł do niego i trzęsącymi się dłońmi chwycił
jego twarz. Lou jęknął już swoim prawdziwym głosem. Harry ściągnął swój płaszcz
i okrył nim starszego chłopaka.
-Przepraszam
Cię, Harry. – wykrztusił słabo.
-Cii,
wszystko dobrze. Chodźmy do domu. – powiedział, i podniósł swojego chłopaka.
Wziął go pod ramię i wpakował do pierwszej lepszej taksówki, która podwiozła
ich pod dom Harry’ego.
-Wszystko
z nim będzie dobrze, panie doktorze? – zapytał Harry.
-Tak,
wszystko dobrze. To tylko parę zadrapań i dziwne ugryzienie. Ale zapewniam, że
nic mu nie będzie. – uśmiechnął się sztucznie i wyszedł. Hazz przysiadł przy
łóżku Louis’ego.
-Wszystko
z Tobą będzie dobrze, kochanie… - wyszeptał, zgarniając grzywkę z czoła
bruneta.
-Vassa
mnie ugryzła. A kiedy wampir ugryzie wilkołaka, ten traci na siłach i jest możliwość, że umrze. Mimo, że jesteśmy nieśmiertelni, takie wypadki się zdarzają. –
wychrypiał.
-Ale
Ty nie umrzesz. – zapewnił go.
-Skąd
możesz to wiedzieć? – zapytał słabo z lekką ironią.
-Bo
wiem. Nie wiem skąd, ale wiem. Przeczucie. – posłał mu delikatny uśmiech.
-Męska
intuicja? – zaśmiał się, co Harry odwzajemnił.
-Chyba
tak. – sapnął, przybliżając głowę do głowy Louis’ego. Potarł swoimi wargami o
jego. –Jak myślisz. Będziesz mógł kiedykolwiek wrócić do Nissilum?
-Raczej
nie. – odparł obojętnie.
*Miesiąc
później*
Rano Harry obudził się z tępym bólem głowy.
Była sobota, więc mógł jeszcze poleżeć w łóżku. Jednak nie miał na to ochoty.
Chciał wybrać się na spacer do pobliskiego lasu. Nie wiedział czemu, ale po
prostu czuł taką potrzebę. Jakby coś go tam ciągnęło. Pośpiesznie się ubrał i
wyszedł na zewnątrz. Jego twarz uderzyła fala mrozu, kiedy wcisnął dłonie w
kieszenie brązowego płaszcza. Głębiej zakopał się w swoim szalu i ruszył w
stronę lasu. Spacerował dopiero 15 minut, a szron i delikatne płatki śniegu
zdążyły już opaść na jego brązowe loki. Policzki zdobiły czerwone rumieńce, a
usta stały się sine. Zimy w tej części kraju były wyjątkowo mroźne. Śnieg padał
coraz mocniej, ale Harry nic sobie z tego nie robił. Pod nogami skrzypiał mu
biały puch, a on zapuszczał się coraz bardziej w głąb lasu. W oddali coś
przemknęło mu przed oczami. Serce zabiło mu mocniej. Miał skrytą nadzieję, że
to Louis…
Ale co On tu robił?
Przecież poszedł szukać pracy dzisiaj!
No
tak. Znów jego „drugie ja” musiało przemówić mu do rozsądku. Przeklął do siebie
w myślach i ruszył w tamtym kierunku. Kiedy dotarł na miejsce na śniegu
widniały ślady czyiś butów. Na jego twarz wkradł się mimowolny uśmieszek.
Zamrugał kilka razy oczami, chcąc strzepnąć niewidoczny szron. Potrząsnął głową
z niedowierzaniem, wmawiając sobie, że strzepuje tylko śnieg z włosów. Nie mógł
pogodzić się z myślą, że kolejny raz w tym dniu przyłapał się na myśleniu o Nim W TEN SPOSÓB. To niedorzeczne, a
zarazem mega podniecające.
-Boże.
Coś jest ze mną nie tak. – zaśmiał się do siebie cicho. Wtedy usłyszał cichy
szelest za nim. Odwrócił się gwałtownie, ale niczego nie spostrzegł. Nagle ktoś
złapał go silnie za ramiona, a ciało mu zdrętwiało. I wcale nie z przerażenia,
a raczej tego, że ktoś dał mu zastrzyk w ramię. Powoli słabł, a jego nogi
uginały się pod nim. Poczuł, jak upada na lodowaty śnieg i widzi już tylko
ciemność.
Lokaty
chłopak poczuł, że leży na czymś twardym. I to na plecach. „No pięknie. Teraz
będą mnie bolały plecy…” Przemknęło przez jego myśli. Jednak za chwilę zdał
sobie sprawę, że zupełnie nie wie, gdzie jest. Leniwe otworzył oczy, a jego
oczom ukazały się granatowe kamienie. Obrócił głowię i dostrzegł mosiężne
kraty.
-Co do… - wyszeptał.
Poczuł, że ma chrypkę, więc odchrząknął głośniej, niż zamierzał. Coś poruszyło
się po drugiej stronie krat.
-A więc się
obudziłeś. – oznajmił mulat. Był wysoki, miał ciemne włosy uniesione do góry.
Bystre, brązowe oczy i kształtne usta. Był całkiem przystojny. To był chyba ten
przyjaciel Louis’ego. Jak mu leciało? Zack? Zick? Zayn? Jakoś tak.
-Gdzie jestem? –
zapytał ostrożnie Harry, podnosząc się do pionu i podchodząc do krat.
-Nie wiesz? – zdziwił
się chłopak. Hazz wzruszył ramionami i pokręcił nieznacznie głową.
-Jesteś w drugim
świecie. Tym lepszym. Jesteś w Nissilum. – oznajmił mu ze stoickim spokojem.
-Gdzie? – zapytał
oszołomiony.
-Nissilum. –
powtórzył. –Świat nieśmiertelnych. Wiesz… Wampiry, Wilkołaki, Wiedźmy… Anioły.
– wyjaśnił. Dalej był niepokojąco spokojny.
-Wiem, co to
Nissilum! Możesz mnie wypuścić?! – krzyczał.
-Wybacz, ale nie mogę
tego zrobić. – oznajmił mu spokojnie.
-Dlaczego? – spytał
już ciszej.
-Jesteś więźniem. A
ja strażnikiem Nissilum. – powiedział.
-Ahh… - westchnął
Harry. Nie wiedział zupełnie, co miał ze sobą zrobić. Już w nic nie wierzył.
-Ludzie to dziwne
istoty, naprawdę. Louis miał rację. – powiedział już raczej do siebie. Harry
słysząc imię „Louis” wzdrygnął się.
-Louis? – powtórzył.
-Ta-ak. –
odpowiedział zmieszany.
-Znasz Louis’ego? –
zapytał.
-To mój przyjaciel. –
wyjaśnił. Teraz był całkowicie pewny, że to ten Zayn.
-Ja… Ja też go znam.
– oznajmił. –Gdzie On jest? – spytał.
-Już dawno nie ma go
u Nas. – powiedział.
-Ahh… no tak. –
westchnął.
-Przykro mi, ale
przez Niego tutaj jesteś. – powiedział i odszedł. Jak to, przez Niego? Był w
więzieniu przez Louis’ego? I to w innym świecie?
No pięknie. Po prostu zajebiście. Zwariowałem.
E! Dzwońcie do psychiatryka, pogarsza mi się!
Wypowiedziało się
jego alter ego. Miał go już serdecznie dosyć.
*Oczami Harry’ego*
Przerażająca nicość.
Zamalowana ciemność. Pustka. Cisza. Stoicki spokój. Co się dzieje? Co się ze
mną dzieje? Dlaczego tu jestem? Czy kiedyś jeszcze zobaczę mamę,
Perrie, Louis’ego?
17 komentarzy:
Rozdział jak zwykle świetny :3 Ciekawi mnie czemu się znalazł w Nissilum O,o
A Vassy to ja nienawidze -,-
Poza tym Lou wilkołako - aniołem? :O tego się nie spodziewałam.
Czekam z niecierpliwością na nast <3
@Katie_Twilight
Fajne ale nie wyobrazan sobie wilkolako-aniola to mosialo wygladac strasznie ;)
@Zosia_Bejda
Boskieee *-* zresztą jak zwykle :)
Booożee, jestem ciekawa co się stało z Harrym i Lou..
Twoja historia jest niesamowita :D
Czekam na kolejny i powodzenia na próbnym egzaminie :DD xx
aww !świetny rozdział ! serio cudny! czekam na kolejny *_* ~ @liveforyourlove
no tak.
nie rozumiem tu dużo rzeczy, ale mam nadzieję, że niedługo się dowiem o co chodzi. jestem niecierpliwa z natury ale teraz będę spokojnie czekać
@bumbumtssss
Wow! Ten rozdział jest taki inny, kompletnie się tego nie spodziewałam. Mam tylko nadzieję, że Louis żyje. I zastanawia mnie czy to własnie on wstrzyknął zastrzyk Harremu? Ale dlaczego? Czekam na kolejny ;3
shouldletyougo.blogspot.com
no-cases.blogspot.com
Boże, pierwszy raz czytamm coś tak... Wspaniałego. Zaczęłam dzisiaj czytac i strasznie mnie to wciagnelo. Informuj mnie o nowych notkach na tt @givemynamebackx i zapraszam do mnie : rockme-onedirection.blogspot.com :3
A więc tak: wczoraj w nocy przeczytałam wszystkie rozdziały i... z czymś takim jeszcze się nie spotkałam. Opowiadanie Larry o fabule fantastycznej... Świetny pomysł!
Bardzo podobają mi się twoje opisy, są takie realistyczne, barwne i przejrzyste. Opis wilkołako-anioła z rozdziału 8. był świetnie napisany, ale sam ten obraz, który wytworzył się w mojej głowie... brrr.
Jedyne co mi się rzuciło w oczy, jeśli chodzi o usterki to to, że czasem się po prostu gubiłam. Na przykład kiedy Lou oznajmił, że jest gejem, a Harry tak bardzo się zdziwił... Wcześniej, wnioskując po ich zachowaniu, wydawało mi się jasne, że oboje są gejami i dobrze o tym wiedzą... A więc kilka takich małych sprzeczności wyłapałam, ale to chyba na tyle.
Ogólnie bardzo mi się podoba, jestem ciekawa co dalej :)
Jeśli możesz, powiadamiaj mnie o nowych rozdziałach na Twitterze- @KasiaWiktorska .
Pozdrawiam i życzę weny!
~Kate
Niesamowity!!! czekam na nastepny roździał dodaj jak najszybciej proszę :D nie mogę sie doczekać xx @dominiska1D
Kocham, kocham, kocham <333
Czekam na next!!!
www.youaremywonderwallxx.blogspot.com ;D
BOSKO BOSKO BOSKO *.*
http://they-don-t-know-about-us.blogspot.com/
Kocham tego bloga . to takie piękne ! Kiedy następny ? =)
Piękne jak zawsze :D Ten wampir nie zła suka co ? XD - Pała <3
To jest po prostu...cudne*__* pierwszy raz czytałam opowiadanie fantasy o Larrym i jestem nim zachwycona;D czekam na następny i zapraszam do mnie :
http://dziekinimswiatjestlepszy.blogspot.com/
Jejuś, nie mogę doczekać się następnego rozdziału... pisz szybciej!
(rockme-onedirection.blogspot.com
woah.. to się pomieszało..
kolejny rozdział cudowny *-*
@StylesAggie
Prześlij komentarz